Zakończył się pierwszy etap adaptacji dla ruchu turystycznego Kopalni Doświadczalnej Węgla Kamiennego M-300, czyli ponownego uruchomienia Skansenu Górniczego "Guido" w Zabrzu. Jeszcze dwa lata temu podejmowano kroki, by skreślić go z rejestru zabytków. Ten przypadek to raczej wyjątek niż reguła, jeśli chodzi o utrzymywanie spuścizny przemysłowej Górnego Śląska. W tym roku rozpoczęła się walka o zachowanie jedynej zachowanej tu brykietowni z XIX stulecia. Na jej miejscu najprawdopodobniej stanie hipermarket. Kopalnia "Guido"powstała w 1855 roku. To, że dzisiaj jest uznawana za zabytek, zawdzięcza głównie temu, że panowały tu trudne warunki eksploatacyjne, a węgiel był niskiej jakości. W XX wieku wydobycia już praktycznie nie prowadzono, a szyb służył celom odwadniającym, transportowym i zjazdowym. Właśnie dzięki temu zachowały się tu oryginalne stajnie dla koni, czy chodniki wykonane w litej skale. Nowa epoka w polskiej gospodarcenie pozwoliła pogodzić pracy muzeum i przedsiębiorstwa górniczego. Kopalnię Doświadczalną Węgla Kamiennego M-300 postawiono w stan likwidacji. Podjęto próby likwidacji obiektów i wykreślenia skansenu z rejestru zabytków. Muzeum ratowało swoje eksponaty, wywożąc na powierzchnię m.in. wypchanego konia, który dotąd był ozdobą unikatowych chodników. W 2000 roku Urząd Miejski w Zabrzu wydał nawet pozwolenie na rozbiórkę niektórych obiektów kopalni - pochodzących już z czasów współczesnych łaźni i lampiarni wraz z pomostem do nadszybia. Zaprotestował wojewódzki konserwator zabytków, argumentując że o przydatności tych budynków będzie można zadecydować dopiero po rozstrzygnięciu, czy kopalnię wykreślić z rejestru zabytków. Bez nich funkcjonowanie skansenu jest niemożliwe. Sprawa skansenustanęła na Zarządzie Towarzystwa Miłośników Zabrza. Postanowiono działać. "wczesnemu posłowi, przewodniczącemu Komisji Finansów Publicznych Mirosławowi Sekule, wiceprzewodniczącemu TMZ udało się przekonać parlamentarzystów i w budżecie państwa na rok 2001 zapisano około 10 mln złotych na ten cel. Szereg działań doprowadził do tego, że dzisiaj odremontowano przeznaczoną jeszcze niedawno do rozbiórki lampiarnię i przystosowano dla potrzeb muzeum, udrożniono zasypany szyb i zakupiono nowoczesne windy, które będą wykorzystywane do celów ewakuacyjnych. Na rok bieżący pozostało już znacznie mniej pracy i o ile uda się pokonać ciągle powstające nowe przeszkody, już na tegoroczną Barbórkę zjadą tu pierwsi turyści. Niestety, większość innych cennych pamiątek przemysłowych na Śląsku najprawdopodobniej nie będzie miało tyle szczęścia. Stowarzyszenie Pro Futuro w Zabrzu stara się o środki unijne na udrożnienie Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Może ona pod ziemią połączyć centrum Zabrza, czynny Skansen Królowa Luiza, do którego kopalnianych chodników schodzi się pieszo 200-letnią pochylnią oraz drugą część skansenu z parową maszyną wyciągową Carnal. Atrakcja turystyczna na miarę Wieliczki! Czy znajdą się jednak potrzebne środki? Nie w pieniądzach leży problemXIX - wiecznej brykietowni na skrzyżowaniu ulic Wolności i Rymera w Zabrzu. Znajduje się ona na terenie prywatnym. Właściciel ubiega się o pozwolenie na budowę nowego hipermarketu. Muzeum Górnictwa Węglowego i Towarzystwo Opieki nad Zabytkami podjęły starania, by w trybie pilnym wpisać ją do rejestru zabytków. To ma uchronić ją przed zburzeniem. Wiadomo jednak, że bez zgody właściciela wojewódzki konserwator zabytków zrobić tego nie może. Czy uda się przekonać inwestora, że adaptacja zabytkowego obiektu na cele handlowe czy rekreacyjne podniesie walory sklepu wielkopowierzchniowego? Ten sposób myślenia, powszechny na Zachodzie, u nas rzadko jest spotykany. KRZYSZTOF LEWANDOWSKI |