Zabrze: Zabytki po przemyśle

Zakończył się pierwszy etap adaptacji dla ruchu turystycznego Kopalni Doświadczalnej Węgla Kamiennego M-300, czyli ponownego uruchomienia Skansenu Górniczego "Guido" w Zabrzu. Jeszcze dwa lata temu podejmowano kroki, by skreślić go z rejestru zabytków. Ten przypadek to raczej wyjątek niż reguła, jeśli chodzi o utrzymywanie spuścizny przemysłowej Górnego Śląska. W tym roku rozpoczęła się walka o zachowanie jedynej zachowanej tu brykietowni z XIX stulecia. Na jej miejscu najprawdopodobniej stanie hipermarket.

Kopalnia "Guido"

powstała w 1855 roku. To, że dzisiaj jest uznawana za zabytek, zawdzięcza głównie temu, że panowały tu trudne warunki eksploatacyjne, a węgiel był niskiej jakości. W XX wieku wydobycia już praktycznie nie prowadzono, a szyb służył celom odwadniającym, transportowym i zjazdowym. Właśnie dzięki temu zachowały się tu oryginalne stajnie dla koni, czy chodniki wykonane w litej skale.
Po II wojnie światowej kopalnię przyłączono jako nieczynny rejon do KWK "Makoszowy", a następnie wykorzystywano do prac badawczych nad nowymi urządzeniami górniczymi. Te działania prowadzono zwłaszcza na nowszym poziomie 300 m, do którego zjeżdżając zabytkową maszyną wyciągową, mijano oryginalny, niewykorzystywany od lat poziom 170 m. W okresie PRL -u wszystko było wspólne, więc w 1982 roku postanowiono utworzyć tu Skansen Podziemny "Guido", jako oddział terenowy Muzeum Górnictwa Węglowego. Ruch kopalni utrzymywał gliwicki KOMAG, który prowadził w niej doświadczenia. Od czasu do czasu pod ziemię zjeżdżali także turyści. Kilka lat wcześniej zasypano drugi z szybów kopalni, znajdujący się około 100 m od pierwszego - od lat niczemu nie służył. W 1987 roku obiekt wpisano do rejestru zabytków.

Nowa epoka w polskiej gospodarce

nie pozwoliła pogodzić pracy muzeum i przedsiębiorstwa górniczego. Kopalnię Doświadczalną Węgla Kamiennego M-300 postawiono w stan likwidacji. Podjęto próby likwidacji obiektów i wykreślenia skansenu z rejestru zabytków. Muzeum ratowało swoje eksponaty, wywożąc na powierzchnię m.in. wypchanego konia, który dotąd był ozdobą unikatowych chodników. W 2000 roku Urząd Miejski w Zabrzu wydał nawet pozwolenie na rozbiórkę niektórych obiektów kopalni - pochodzących już z czasów współczesnych łaźni i lampiarni wraz z pomostem do nadszybia. Zaprotestował wojewódzki konserwator zabytków, argumentując że o przydatności tych budynków będzie można zadecydować dopiero po rozstrzygnięciu, czy kopalnię wykreślić z rejestru zabytków. Bez nich funkcjonowanie skansenu jest niemożliwe.
Wszyscy właściwie już się poddali. Obiekt turystyczny nie może istnieć, jeśli jest połączony z czynną, w dodatku metanową kopalnią "Makoszowy", zwłaszcza że ta planowała likwidację chodników łączących ją z "Guido". Oznaczało to, że nie będzie drogi ewakuacyjnej ani odpowiedniej wentylacji. Udrożnienie zasypanego w 1980 roku szybu byłoby bardzo kosztowne.

Sprawa skansenu

stanęła na Zarządzie Towarzystwa Miłośników Zabrza. Postanowiono działać. "wczesnemu posłowi, przewodniczącemu Komisji Finansów Publicznych Mirosławowi Sekule, wiceprzewodniczącemu TMZ udało się przekonać parlamentarzystów i w budżecie państwa na rok 2001 zapisano około 10 mln złotych na ten cel. Szereg działań doprowadził do tego, że dzisiaj odremontowano przeznaczoną jeszcze niedawno do rozbiórki lampiarnię i przystosowano dla potrzeb muzeum, udrożniono zasypany szyb i zakupiono nowoczesne windy, które będą wykorzystywane do celów ewakuacyjnych. Na rok bieżący pozostało już znacznie mniej pracy i o ile uda się pokonać ciągle powstające nowe przeszkody, już na tegoroczną Barbórkę zjadą tu pierwsi turyści. Niestety, większość innych cennych pamiątek przemysłowych na Śląsku najprawdopodobniej nie będzie miało tyle szczęścia. Stowarzyszenie Pro Futuro w Zabrzu stara się o środki unijne na udrożnienie Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Może ona pod ziemią połączyć centrum Zabrza, czynny Skansen Królowa Luiza, do którego kopalnianych chodników schodzi się pieszo 200-letnią pochylnią oraz drugą część skansenu z parową maszyną wyciągową Carnal. Atrakcja turystyczna na miarę Wieliczki! Czy znajdą się jednak potrzebne środki?

Nie w pieniądzach leży problem

XIX - wiecznej brykietowni na skrzyżowaniu ulic Wolności i Rymera w Zabrzu. Znajduje się ona na terenie prywatnym. Właściciel ubiega się o pozwolenie na budowę nowego hipermarketu. Muzeum Górnictwa Węglowego i Towarzystwo Opieki nad Zabytkami podjęły starania, by w trybie pilnym wpisać ją do rejestru zabytków. To ma uchronić ją przed zburzeniem. Wiadomo jednak, że bez zgody właściciela wojewódzki konserwator zabytków zrobić tego nie może. Czy uda się przekonać inwestora, że adaptacja zabytkowego obiektu na cele handlowe czy rekreacyjne podniesie walory sklepu wielkopowierzchniowego? Ten sposób myślenia, powszechny na Zachodzie, u nas rzadko jest spotykany.

KRZYSZTOF LEWANDOWSKI