Ewangelizacja przez świeckich
GLIWICE - SEMINARIUM DLA LIDERÓW WSPÓLNOT

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że jutro masz umrzeć?

Tym pytaniem rozpoczęło się ogólnopolskie seminarium dla liderów wspólnot, które odbyło się w domu rekolekcyjnym ojców jezuitów w ostatni weekend stycznia. Głównym gościem seminarium był Roy Hendy, założyciel Domu Otwartych Drzwi - jednej z pierwszych katolickich wspólnot życia w Anglii. Roy jest ojcem siedmiorga dzieci i dziadkiem dwudziestu czterech wnuków. Jednak ta liczna rodzina nie tylko nie przeszkadza mu w głoszeniu Ewangelii, ale jest wręcz wsparciem w podjętej służbie. Wraz z małżonką June i córkami od wielu lat odwiedzają więzienia, przyjmują do swojej wspólnoty ludzi, którzy szukają Boga. Wielu z poszukujących po raz pierwszy doświadcza miłości właśnie w ich domu, a dopiero potem zaczyna się interesować tym, skąd bierze się ta miłość. Roy ma 66 lat, a gdy mówi o Jezusie, widać w jego oczach ogień młodzieńczej miłości.

Wyjątkowymi gośćmi byli też Wita Tumanowska i Anatol Polatewicz z Ukrainy. Młodzi ludzie, którzy kilka lat temu przeżyli swoje spotkanie z Jezusem. W czasie seminarium opowiedzieli o tym, jak ewangelizują w swoim kraju i jak niewiele potrzeba, by móc głosić Ewangelię. Od lat robią to w malutkim miasteczku - Krasiłow. Wraz z o. Piotrem Kurkiewiczem stworzyli dom rekolekcyjny przy zakonie ojców kapucynów. Ludzie, którzy przyjeżdżają do Krasiłowa, zabierają ziarna Słowa Bożego do innych miast Ukrainy.

Wita przedstawiła sytuację ludzi wierzących na Ukrainie. Mówiła o ich wielkim głodzie duchowym. Chętnych do wzięcia udziału w rekolekcjach jest często cztery razy więcej niż miejsc, a sam przyjazd wiąże się z olbrzymim wysiłkiem. Niektórzy muszą pokonać nawet 800 km. Patrząc z polskiej perspektywy koszt jest niewielki, ale na Ukrainie jest to równowartość około trzech przeciętnych wypłat!

Wśród zaproszonych gości znalazł się również Bohusz Źiwczak, lider wspólnoty "Rzeka Życia" z Podolinca na Słowacji. Ma 33 lata, żonę i dzieci, a historia jego nawrócenia sięga czasów, gdy w jego kraju nie można było głośno mówić o Jezusie. Dzielił się tym, jak w małej mieścinie, liczącej ok. 2,5 tys. mieszkańców, powstała jego wspólnota. W Podolincu znajduje się stary klasztor, w którym do II wojny światowej żyli i modlili się zakonnicy. W czasie wojny zostali wymordowani. Bohusz porównał powstanie wspólnoty przy klasztorze do "skoku do rzeki życia", która już tam płynęła od wieków, dzięki modlitwom i męczeństwu zakonników. Stąd wzięła się nazwa wspólnoty.

Stefan Mitas z "Inicjatywy Ewangelizacja i Misja" podsumowując seminarium powiedział: "Mamy nadzieje że był to dobry impuls do tego, by wiele wspólnot w Polsce zaczęło patrzeć na Wschód (...) Seminarium w Gliwicach miało być nie tylko zachętą do zaangażowania się w misje i ewangelizację, ale i początkiem stworzenia nowego środowiska, które wzajemnie wspierałoby się w misyjnym powołaniu. I niewątpliwie tak było. Jednak najważniejsze jest to, by przede wszystkim zadbać o własną relację z Bogiem i osobistą modlitwę. Bohusz przypominał nam, że Bóg nie patrzy na nasze wielkie dzieła ewangelizacyjne, ale wciąż pyta o nasze serce."

GRZEGORZ MEISEL ALINA WAWRZYNEK